26
Cze

Tak wyglądała nasza NOC ŚWIĘTOJAŃSKA

Różne krążą nazwy, narosły też spory historyków, teologów i profesorów jak właściwie nazywać owe wydarzenie i kiedy dokładnie ono powinno mieć miejsce. Jedni nazywają to Nocą Świętojańską, drudzy Nocą Kupały, kolejni Wigilią Św. Jana, a jeszcze inni kupalnocką.

Zostawiając na boku spory o nazwę i termin, który różni się zaledwie o dwa dni, w tym wydarzeniu chodzi tak naprawdę o jego barwną i ciekawą oprawę, która z całą pewnością sięga bardzo głęboko w naszą historię. Zanim podsumujemy wydarzenie z Dąbrówna Anno Domini 2017, dnia 24 czerwca z godziny 21:00, które nazwaliśmy Nocą Świętojańską, kilka słów historii dla bardziej ciekawskich.

Noc Świętojańska wywodzi się ze słowiańskiego święta – Nocy Kupały. Noc Kupały poświęcona była starosłowiańskiemu bóstwu – Kupale. Nie do końca wiadomo czy to bóstwo ognia czy wody, źródeł i innych cieków. Niektórzy twierdzą, że Kupała była boginią miłości, zachodniosłowiańską boginią płodności i urodzaju oraz patronką „mądrych niewiast”. Swoje święto obchodzi w nocy z 21 na 22 czerwca czyli w noc rozpoczynającą lato. Kiedyś było to święto ruchome. Aby zatrzeć słowiańską tradycję Kościół Katolicki znalazł temu świętu patrona. Jest nim święty Jan i stąd druga nazwa tego święta – Noc Świętojańska. Wigilia św. Jana to święto obchodzone w nocy z 23 na 24 czerwca w wigilię Świętego Jana Chrzciciela. Data obchodów wyznaczona przez Kościół nieprzypadkowo zbiega się z datą słowiańskich obchodów sobótki (nocy Kupały, kupalnocki) związanych z letnim przesileniem Słońca. Najkrótsza noc przypada zazwyczaj z 21 na 22 czerwca i właśnie wtedy odbywały się główne obrzędy związane z obchodami tego święta. Noc Kupały była jednym z najradośniejszych słowiańskich świąt. Ludzie niechętnie rezygnują z radości dzięki czemu większość zwyczajów i tradycji przetrwała do dziś.

W Dzień Kupały wiele roślin nabierało czarodziejskiej mocy. Były to przede wszystkim bylica ale również paproć, dziurawiec, tymianek, rumianek, czarny bez, geranium, leszczyna, koper włoski, mięta, biedrzeniec, krwawnik pospolity, ruta czy piołun (chroniący przed niebezpieczeństwem).

Zioła te wrzucano do ognisk, noszono wszyte w ubrania, przypięte do pasa, wieszano na drzwiach domów oraz stajen i rozrzucano na rozstajach dróg aby odgoniły złe moce, uroki i zło. Dym ziół unosił się po polach, lasach i wsiach chroniąc je przed gradem i klęskami żywiołowymi. Zioła te zwane były ziołami świętojańskimi dlatego należało je zerwać wcześnie rano lub w południe tego samego dnia.

Wrzucając zioła do ognia dziewczyny w wiankach na głowach, trzymając się za ręce tworzyły krąg wokół ogniska i śpiewały pieśni.

O północy wszyscy się zbierali i wybierali na poszukiwanie paproci, która w tą noc miała zakwitnąć. Kwitnąca paproć miała promieniować blaskiem, który wskazywał miejsce w ziemi w którym zakopany jest skarb. Kto go znalazł ten do końca życia był szczęśliwy i bogaty. Na poszukiwanie paproci wybierali się szczególnie młodzi zakochani, którzy wykorzystywali tą okazję do pobycia sam na sam i do kilku ukradkowych pocałunków i uścisków.

Wianki jako symbol panieństwa i dziewictwa według tradycji puszczały panny na wydaniu. Wianki składały się z kwiatów i ziół mających magiczne właściwości oraz ze świecy. Zarówno wianek jak i świeca przymocowane były na deseczce i w taki sposób przygotowane puszczane były na wodę. Jeśli wianek popłynął z nurtem a świeca się paliła, zbliżył się do innego wianka lub wyłowił go bliski sercu dziewczyny kawaler wówczas wróżyło to szczęście. Jeśli wirował, świeczka zgasła lub co najgorsze – zatonął, wówczas panna nie miała co liczyć na męża.

Woda miała wielkie znaczenie w święcie Kupały, zaś zanurzenie się w niej gwarantowało urodę, powodzenie i zdrowie. Jeśli w pobliżu nie było rzeki czy jeziora wówczas obmywano się w rosie nocnej czy nawet w deszczu jeśli właśnie padał. W późniejszych czasach kiedy kościół katolicki przejął to święto można było zażywać takich kąpieli dopiero po 24 czerwca kiedy to wody były już „ochrzczone” przez świętego Jana (wybrane fragmenty artykułów z Internetu –źródła: Wikipedia.pl, kalendarzswiąt.pl, obliczakultury.pl).

Zostawiając już na  boku historię, wrócimy do „naszego wydarzenia”, które w opinii wielu zebranych było bardzo udane, prawie nawet pogoda dopisała –ten niewielki deszczyk na szczęście nie zepsuł całej zabawy i dni przygotowań naszych głównych aktorów –młodzieży.

Tradycyjnie wystartowaliśmy z Rybaczówki w stronę plaży. Tratwa z dziewczętami oraz dzielnymi młodzieńcami z wiosłami w asyście strażaków oraz innych obiektów pływających, ruszyła dziarsko wodą, wlokąc za sobą palący się wieniec. Dwie z dziewcząt szły z płonącymi pochodniami nasypem kolejowym, prowadząc za sobą wszystkich, którzy przybyli tego wieczoru obejrzeć to barwne wydarzenie, a przybyło Was całkiem sporo.

Na plaży czekało już przygotowane wcześniej ognisko oraz oprawa dźwiękowa i świetlna z pochodni oraz lampionów. Po przybiciu do brzegu nasi główni bohaterowie rozpoczęli swoje przedstawienie. Ubrane na biało dziewczęta w blasku ogniska prezentowały się wręcz zjawiskowo. Taniec, który został odtańczony pozwolił na chwilę zapomnieć o problemach dnia codziennego. Było magicznie, w tle nastrojowa muzyka. Puszczone zostały tradycyjnie wianki, lampiony wodne oraz na zakończenie odleciały ku przestworzom lampiony szczęścia.

Tegoroczna Noc Świętojańska przeszła zatem już do historii. W przyszłym roku też zapewne się zobaczymy, i postaramy się jeszcze bardziej uatrakcyjnić nasze widowisko. Plany już są ale nie będziemy zdradzać, żeby zachęcić do przyjścia w przyszłym roku. Rozmowy zostały już rozpoczęte.

Teraz nadszedł czas na podziękowania naszym głównym bohaterom wieczornego show.

W roli głównej dla Państwa wystąpili: Paulina Muszyńska, Natalia Gabinecka, Kamila Krawczyńska, Julia Chełchowska, Katarzyna Milasz, Anna Rutecka, Kacper Zakrzewski, Wiktor Dobrowolski, Przemek Królikowski, Mateusz Deląg.

Dziękujemy także strażakom oraz wszystkim osobom, które pomogły w zorganizowaniu tego wieczoru oraz przede wszystkim Państwu, którzy swoją obecnością daliście dowód, iż praca i zaangażowanie naszej młodzieży nie poszło na marne.

Do zobaczenia za rok!

Więcej zdjęć można obejrzeć na naszym Facebooku – zapraszamy !